Osp ŁężanyOchotnicza Straż Pożarna
OSP Łężany

 

25 Lutego 2018
Niedziela

 

Imieniny obchodzą:
Bolebor, Cezary,
Konstancjusz,
Maciej, Małgorzata,
Modest, Nicefor

 

Do końca roku zostało 310 dni.

 

OSP Łężany
Legenda
Drukuj

Najstarsi strażacy w Łężanach wiązali zmysły powstania straży pożarnej z historią, która miała się we wsi wydarzyć w bliżej nieokreślonej przyszłości.

 

   Żył w Łężanach ubogi człowiek o imieniu Jan. Nie miał własnej ziemi i ciężko pracował "na wyrobku", by nie umrzeć z głodu. Pewnego razu wracał zmęczony z pola i zauważył leżącego na miedzy ptaka, który wyglądał jakby był nieżywy, choć nie miał żadnej rany. Jan dotknął ptaka i wtedy okazało się, że jest zupełnie ciepły. Mężczyzna zabrał go ze sobą do swej małej chatki. Po jakimś czasie ptak ożył, ale nie oddalał się z obejścia i często przebywał wewnątrz domu.
   
Upłynęło kilka miesięcy. Sąsiedzi ze zdziwnieniem zauważyli, że Janowi zaczyna się coraz lepiej powodzić! Ponieważ nie umieli sobie racjonalnie wytłumaczyć tej zmiany, uznali, że ptak pomnaża w tajemniczy sposób majątek swego wybawiciela. Napawało ich to lękiem, a być może też i zazdrością, zwrócili się więc do księdza o pomoc. Postanowiono wypędzić ptaka, który kilkakrotnie wracał, więc wypędzanie ponawiano.

   Kiedy ptak przestał pojawiać się u Jana, ten udał się "z kompanią" na odpust do Starej Wsi. W powrotnej drodze znalazł porzucone w lesie koryto, które zabrał ze sobą. Do domu przyszedł późnym wieczorem. Położył się w sieni, w przyniesionym korycie i zasnął.

   W tym czasie jeden z sąsiadów Jana siedział na ławce przed domem. W pewnej chwili zauważył, że od łąk bardzo szybko zbliżają się dwa światełka, jakby błyszczące oczy. Te ogniki wpadły do chatki Jana, która natychmiast stanęła w płomieniach. Sąsiad zaczął zwoływać ludzi, ale ci zanim się zbiegli, wszystko spłonęło. Nawet sprzęty wynoszone z domu pochłonął pożar, Jan zginął w płomieniach.

   Zaczęto wtedy mówić o tym, że gdyby był przygotowany sprzęt do gaszenia pożaru i gdyby na jakiś sygnał gromadzili się ludzie umiejący się nim posługiwać, pożar mógłby zostać opanowany.

   Po jakimś czasie zaczęto czynić starania o kupno sikawki. To niezwykłe wydarzenie, w którym wyczuwamy dziś elementy fantastyczne, miało być inspiracją do utworzenia w Łężanach straży pożarnej.

 

 
OSP Łężany
Humor
Halo, pogotowie? Nie wiem co robić... Przed
chwilka zmierzyłam mężowi temperaturę i termometr
wskazywał 83 stopnie Celsjusza!
-Droga pani! Albo pani pomyliła kolejność cyfr,
albo proszę zadzwonić po straż pożarna!
 
Jasio jest strażakiem i dostał wezwanie, że pali się dom.
Dojechali i jego kolega zrzuca białego człowieka.
Jasio złapał.
Znowu zrzuca białego człowieka.
Jasiu złapał.
Potem zrzuca murzyna.
Jasiu nie złapał.
Kolega mówi:
- Czemu nie złapałeś?
- Bo spalonych nie zrzucaj.
  
 
Humor

 


Wyświetl większą mapę

 

 

 

STRAŻACY
OSP Łężany
OSP Łężany